Jubileuszowy rok 125-lecia istnienia Zespołu Szkół Nr 1 w Olkuszu obfituje w wywiady z Absolwentami.
W dniu 06.03.2025 r. odbyło się spotkanie Absolwenta Pana Artura Stanka Prezesa Zarządu Hypoxico Polska sp. o.o. z uczniami klas: 4e, 3b i 4a- TAK, którego serdecznie przywitała Dyrektor ZS Nr 1 w Olkuszu Pani Aldona Nowicka i zaprosiła, jak i wszystkich Absolwentów i Pracowników Szkoły, na Główne Obchody Jubileuszu 125-lecia ZS Nr 1 w Olkuszu, które odbędą się 8 kwietnia 2025.
Podczas spotkania były prezentowane zagadnienia dotyczące hipoksji, m. in.: ciekawostki o tlenie, wysokości i wydolności; jak wygląda trening medalisty w dyscyplinach sportowych; tlen – ile go jest w powietrzu; zmiany fizjologiczne w odpowiedzi na hipoksję; co łączy Igrzyska Olimpijskie w Meksyku 68’ z tlenem. Uczniowie mieli także niecodzienną okazję dowiedzieć się wielu informacji dotyczących sportu i wydolności organizmu podczas wypraw wysokogórskich.
Z Panem Prezesem Arturem Stankiem został również przeprowadzony wywiad.
Witam Pana serdecznie.
Uczyłem się w Technikum Mechanicznym o specjalności Naprawa i eksploatacja pojazdów samochodowych. Maturę zdałem w 1999 r.
-Kto był Pana wychowawcą?
Wychowawczynią naszej klasy była Pani profesor Maria Mitrus.
-Bardzo proszę opowiedzieć o edukacji, jaką odbył Pan w naszej Szkole.
To były jeszcze czasy, gdy obowiązywały egzaminy wstępne do szkoły średniej. Dlatego do Technikum mechanicznego wcale nie było się tak łatwo dostać. Duży nacisk kładziony był na przedmioty typowo inżynierskie (rysunek techniczny, mechanika, termodynamika, technologia, elektrotechnika) i zawodowe (technologia napraw i obsługi pojazdów, podwozia i nadwozia, silniki spalinowe czy pracownia techniczna), a sama matematyka była na najwyższym poziomie. Były też przedmioty, takie jak: ekonomika przedsiębiorstw, ochrona środowiska czy informatyka, które kojarzone są z nowoczesnością, ze zwiększaniem świadomości, podążaniem za współczesnymi trendami, dostosowaniem do wyzwań rynku pracy. Na zakończenie szkoły, przed maturą, uczniowie Technikum zdawali dodatkowo egzamin praktyczny – obrona pracy dyplomowej. Każdy mógł sobie wybrać temat najbardziej go interesujący i wykazać się kreatywnością. Technikum u znacznej większości osób z naszej klasy było tylko przystankiem na ścieżce edukacyjnej, więc śmiało można powiedzieć, że „Mechanik” to kuźnia przyszłych inżynierów.
-Jakich nauczycieli Pan pamięta? Którzy nauczyciele najbardziej „utkwili” w Pana pamięci?
Każdy z nauczycieli miał swoją cechę charakterystyczną, przez którą został zapamiętany. Mogła to być cecha fizyczna lub nie fizyczna. Np. ówczesny Dyrektor szkoły, Pan profesor Henryk Kamiński, który uczył nas fizyki, był dość niskiego wzrostu, ale przy tym budził duży respekt i ogólny szacunek. Nazywaliśmy go Napoleonem. Był człowiekiem niezwykłej inteligencji i miał wysublimowane poczucie humoru, przy tym bardzo wymagający i konsekwentny, czasami wręcz surowy. Każde utracone przez wagary lekcje fizyki musieliśmy odrobić w soboty. Tym samym, poświęcał też swój wolny czas dla nas.
Pani profesor Maria Mitrus, nasza wychowawczyni i nauczycielka matematyki, miała z nami „siedem światów” (śmiech), a najbardziej ją pamiętam z mądrości życiowych i rad, które nam przekazywała. Mawiała np. „kto chodzi skrótami, nie nocuje w domu”. Powiedzenie to towarzyszy mi do dziś ze względu na wielowymiarowy wydźwięk. Nie znosiła lenistwa i dróg na skróty. Doskonały nauczyciel i wychowawca. Mamy kontakt do tej pory.
-Jak wspomina Pan swoją klasę? Czy Pana szkolne znajomości przetrwały?
Mam tylko dobre wspomnienia. Przez 5 lat Technikum udało nam się wytworzyć na tyle mocne relacje, że z większością kolegów spotykamy się regularnie w okrągłe rocznice Matury, a w mniejszym gronie częściej, przy innych okazjach. Klasa była wyjątkowa, ponad 30 osób, i jak to w „Mechaniku” - same chłopaki. Była zbiorem indywidualności, każdy wniósł do klasy swoją historię, swój charakter, swoją osobowość, swoje poczucie humoru. Świetnie się dogadywaliśmy i chyba nauczyciele nas lubili. Niemal wszyscy osiągnęli sukcesy zawodowe i doszli do wysokich stanowisk menedżerskich lub są właścicielami, prezesami firm.
-Jakie wydarzenia szczególnie Pan zapamiętał z pobytu w Szkole? Z jakimi wspomnieniami wiąże się dla Pana nasza Szkoła?
Przede wszystkim dominuje sentyment. To pięć lat życia w ważnym okresie dla każdego nastolatka, kiedy zawiązują się przyjaźnie na całe życie, kiedy kształtuje się charakter, kiedy młody człowiek potrzebuje wzorców. Szkoła zapewniała nam taką przestrzeń, nauczyciele byli dla nas wyrozumiali i wspierający. Mamy z klasą dziesiątki szczególnie zapamiętanych wydarzeń z tamtych czasów, ale pozostawię je do wspominania w gronie kolegów. Pamiętam, że w naszej sali matematycznej nad tablicą wisiał cytat Immanuela Kanta „Tyle jest w każdym poznaniu nauki, ile jest w nim matematyki”. Po ostatniej wizycie w Szkole zauważyłem, że ten filozoficzny cytat zniknął. Może kiedyś powróci i dalej będzie inspirował i działał na wyobraźnię kolejnych pokoleń uczących się w tej Szkole.
-Jaka potoczyła się Pana kariera zawodowa?
Jako absolwent Technikum, naturalnym dla mnie było kontynuowanie nauki na uczelni technicznej. Wybrałem Wydział Mechaniczny Politechniki Krakowskiej i kierunek inżynieria materiałowa. Już w trakcie studiów zdobywałem doświadczenie w firmie projektowo-inżynierskiej jako technolog-konstruktor, a po studiach pracowałem w kilku firmach produkcyjnych jako specjalista ds. badawczo-rozwojowych, kierownik projektów, dyrektor zakładu czy dyrektor rozwoju. Obecnie prowadzę działalność związaną z konsultingiem i doradztwem inżynierskim oraz firmę technologiczną.